Kochana Katniss!
Dzisiaj poinformowano nas, że będziemy brali udział w Igrzyskach.Powiedziano nam również ile mamy wpisów.Każde odnotowane przestępstwo równa się dodatkowemu wpisowi, więc jak się już pewnie domyślasz mam baaardzo dużo wpisów, a mianowicie 112.Sytuacja Josha też nie jest najlepsza, bo on ma tylko (a może aż) połowę mniej.Ja to wiem i czuję, że zostanę wylosowana.Mam nadzieję, że to Ty i Peeta zostaniecie moimi mentorami.Pozdrawiam Was i całuję.Jo
P.S.Nie martwcie się o mnie i śpijcie spokojnie.
Zaczęłam płakać i mimo ostatnich słów Jo nie spałam ani minuty, Peeta zresztą też. Obejmował mnie i próbował pocieszać, ale to na nic. Pokochałam Jo jak Prim, ona była po prostu kopią Rue połączonej z moją siostrą, której już nie ma. Kiedy pomyślałam, że to przeze mnie może trafić na arenę myślałam tylko o tym jak to siebie nienawidzę.Ona nie jest typowym kapitolińskim dzieckiem chodzącym w perukach i ostrym makijażu. Jo jest szalona, ale też i opanowana, wesoła, lecz również poważna.Chociaż jest bystra,mądra i ma wielkie szanse żeby wygrać to jednak będą ją później nękać koszmary i wizje zabitych przez nią trybutów.Nagle nasunęło mi się jedno pytanie.
- Peeta, a co jeśli ona zostanie wylosowana z Joshem?
- Wtedy rzucę się na Paylor jak na ciebie w 13-nie pocieszyło mnie to wcale, ale wiem ,że Peeta jest w stanie to zrobić.Pokochał Jo jak siostrę, której nigdy nie miał.
Nadszedł dzień dożynek,a ja bałam się tak jakby to moje nazwisko pojawiło się 112 razy w puli.Wsiedliśmy do pociągu. Peeta mnie złapał za rękę i nie puścił ani na chwilę co bardzo mi pomagało.Losować miała pomocniczka Paylor-Sue.Weszła na scenę i powiedziała dokładnie to co mówiła zawsze Effie.
- Witajcie,witajcie,witajcie.Wesołych Głodowych Igrzysk i niech los zawsze wam sprzyja-gdy to powiedziała podeszła do puli i powiedziała- Jak zwykle panie mają pierwszeństwo.
W tym momencie ogarnęło mnie przerażenie Peeta to wyczuł i objął mnie w pasie, gdy nagle rozległo się:
- Jo Cresta-poczułam jak moje nogi stają się jak z waty prawie bym upadła, ale na szczęście był przy mnie Peeta. Jo podeszła do Sue, spojrzała na mnie i lekko się uśmiechnęła.Pewnie chciała mnie podtrzymać na duchu, a to ja powinnam to zrobić.Odwzajemniłam uśmiech,gdy Sue kontynuowała-Teraz pora wybrać chłopca-podeszła do drugiej puli, miałam wrażenie, że już umarłam albo, że to tylko zły sen.Niestety to była prawda- Josh Counter.
Kiedy Josh wszedł na scenę Jo rzuciła mu się na szyję i coś szepnęła mu do ucha. Jednak ja nie byłam wtedy już w stanie racjonalnie myśleć.Ostatnie co pamiętam to widok ich trzymających się za ręce i znikających w ciemnej limuzynie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)