czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 6

W pierwszym rydwanie jechała wnuczka Snowa ubrana w białą sukienkę,która rozszerzała się za biodrami tworząc płatki róży.Obok dziewczyny stał dobrze zbudowany chłopak(on stanowił największe zagrożenie)również ubrany na biało.Dalsi trybuci nie byli warci większej uwagi.Rydwan z Jo i Joshem wjechał przedostatni.Serce mi zamarło, Jo była ubrana w piękną turkusową sukienkę,ciasno przylegającą od dekoltu po biodra.Natomiast od bioder luźno układała się w fale.Całość była posypana brokatem.Josh z kolei miał turkusową marynarkę,która odbijała światła skierowane w ich stronę.Nie sądzę by jakiś sponsor ich nie zauważył.Po krótkiej przemowie Paylor, trybuci wjechali do Ośrodka szkoleniowego.Razem z Peetą, Haymitchem i Effie poszliśmy na ostatnie piętro, gdzie miała się odbyć kolacja.Czekaliśmy na Jo, Josha i ich ekipę przygotowawczą.
 Zaraz po kolacji obejrzeliśmy powtórkę ich prezentacji, po czym każdy wrócił na swoje piętro.Zauważyłam, że Peeta gdzieś zniknął,więc postanowiłam go poszukać.Pierwszym miejscem, na które się zdecydowałam był dach.Nie myliłam się Peeta tam siedział i patrzył przed siebie.
- Co robisz?-zapytałam, a on odskoczył przestraszony.Zapomniałam, że zwycięzców Igrzysk nie należy brać z zaskoczenia.
- Hej Katniss!Przepraszam nie zauważyłem cię.
- Nieszkodzi, mogę się dosiąść?
- Jasne-posunął się w bok żeby zrobić mi miejsce,a następnie objął,więc położyłam mu swoją głowę na jego ramieniu.
- Nad czym tak myślisz?
- Myślę o tym jak bardzo cię kocham Katniss i o tym jak bardzo boję się ciebie stracić-wiem jak dużo przeszedł, nie chciałam żeby się teraz nad tym trapił, dlatego przybliżyłam moją twarz do jego i pocałowałam go.Odwzajemnił mój pocałunek,tak całowaliśmy się chyba z parę minut-straciłem już moją rodzinę, teraz Jo. Zostałaś mi już tylko ty.
- Kocham cię-wyszeptałam,a on odpowiedział tym samym tonem.
- Ja ciebie też-po tych słowach siedzieliśmy tak w siebie wtuleni,a kiedy chciałam iść Peeta zatrzymał mnie, przyklęknął na prawe kolano i zapytał:
- Katniss Everdeen,dziewczyno, która igrasz z ogniem, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na świecie i zostaniesz moją żoną?-chciałam krzyczeć na całe gardło ,,tak",ale przez chwilę zastanowiłam się i pomyślałam, czy postąpię fair wobec Jo,która na arenie będzie walczyć na śmierć i życie razem ze swoją miłością,lecz po chwili wpadła mi do głowy inna myśl.Jo właśnie teraz tego najbardziej pragnie, mojego i Peety szczęścia.Wciąż pamiętam jak odwiedziła nas w 12, rzuciła się Peecie na szyję i powiedziała ,,Tak się cieszę, że widzę was razem".Nie zastanawiając się więcej odpowiedziałam:
- Tak- Peeta wsunął mi na palec pierścionek, na którym znajdował się szmaragd w kształcie kosogłosa-jest przepiękny.
- Ale nie aż tak jak ty.
 Spędziliśmy połowę nocy na dachu,teraz na pewno wiem jak bardzo go kocham i, że nie potrafiłabym bez niego żyć.

1 komentarz:

Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)