- Cześć kochanie,wszystko w porządku?
- Peeta ile byłam nieprzytomna?
- Coś około godziny-odpowiedział, ale przez chwilę zawahał się czy jeszcze coś dodać-Jo jest piętro niżej.
Wystrzeliłam jak z armaty. Chciałam ją teraz jakoś wesprzeć, dodać otuchy, przytulić. Kiedy tylko wjechałam windą na ich piętro minęła mnie mama Jo. Pomimo jest dziwnego stroju(tzn. kapitolskiej mody) wydawała być się taka jak moja mama po śmierci taty. Nie dziwię się jednak temu, w końcu jej jedyna córka została wysłana na rzeź.Nawet nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić co musi czuć teraz ta kobieta. Gdy mnie zobaczyła zaczepiła mnie i powiedziała:
- Katniss, wiem, że to nie twoja wina, ale mam do ciebie prośbę-przerwała wycierając chusteczką swój rozmazany makijaż-zaopiekuj się nią. Ona tylko zgrywa taką twardą. Za szybko musiała dorosnąć.- w tej kwestii to akurat wiem co teraz przeżywa. Tylko, że ja miałam jeszcze Prim, Gale'a i inne osoby pracujące na Ćwieku.
- Oczywiście, zrobię co w mojej mocy, żeby nie czuła się teraz sama no i obiecuję, że wróci do domu żywa.-mama Jo ucałowała mnie w czoło i wyszeptała ciche dziękuję.
Jo siedziała skulona w kącie. Jej twarz teraz była opuchnięta i cała czerwona z płaczu. Mama Jo miała rację co do niej, zgrywała twardą i myślała, że nic nie zauważę. Po chwili jednak zrezygnowała i rzuciła się w moje objęcia.
- Boje się- mówiąc to czułam jej łzy na mojej koszulce.
- Jesteś silna, poradzisz sobie.Kto wygra jak nie ty- chciałam ją jakoś pocieszyć, lecz i tak wiedziałam, że to na nic.
- Katniss-jej głos stał się bardziej opanowany i poważny- wiesz o co mi chodzi-doskonale to wiedziałam.Szła na arenę z miłością swojego życia ,lecz tylko jedno z nich przeżyje i wróci do domu.
- Wiem-odpowiedziałam łamiącym się głosem-tak mi przykro Jo- po tych słowach rozpłakałyśmy się obie. Po jakiejś godzinie pomogłam jej się ogarnąć i wjechałyśmy windą na ostatnie piętro gdzie czekała na nas cała ekipa oprócz Peety i Josha.
- Gdzie oni są?-zapytałam Haymitcha, który o dziwo był trzeźwy.
- Siedzą na dachu, ale nawet nie próbuj ich wołać.
- A to niby dlaczego?- ponownie zapytałam teraz jednak mój ton był bardziej kąśliwy.
- Katniss no pomyślmy dlaczego-zaczął bardzo złośliwie już chciałam go skarcić,ale się powstrzymałam-może chociażby dlatego, że teraz Peeta rozmawia z Joshem na bardzo ważne i to męskie, a już na pewno nie dotyczące ciebie tematy.
- Przepraszam nie potrzebnie się uniosłam.
- Właśnie dlatego nie tylko ty jesteś ich mentorem-wiem, że Haymitch ma rację, a tego nienawidzę,przyznawać mu rację.Na szczęście jakiś kwadrans później Josh z Peetą zeszli do nas. Josh oczywiście usiadł obok Jo, a Peeta wziął mnie na kolana, bo chociaż sofa jest przestronna to wszyscy się na niej nie zmieścilibyśmy.
Po zobaczeniu dożynek w innych dzielnicach stwierdziłam, że oprócz wnuczki Snowa i bardzo dobrze zbudowanego chłopaka nie ma żadnych zagrożeń.Ekipa przygotowawcza zabrała Jo i Josha,aby ich przygotować do prezentacji trybutów, Haymitch z Effie(która przyjechała, bo jak powiedziała,, Nie mogłam zostawić was w takiej chwili")poszli zająć miejsce na widowni. Zostałam ja i Peeta, objął mnie ramieniem, więc spędziliśmy tak jakieś pół godziny. Żadne z nas nic nie mówiło i nie musiało, ponieważ dla niego ta sytuacja była równie trudna jak dla mnie.Kiedy wybiła 18 poszliśmy zająć swoje miejsce.W końcu wyjechały rydwany. Nie mogłam się posiadać z zachwytu.
Super : ) Pisz dalej ; ) Polecę twojego bloga innym, żeby mogli go przeczytać. Nieźle Ci idzie i szkoda, żeby to się zmarnowało ; *
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo :*
UsuńAsiu ? Kiedy następny rozdział ? : )
OdpowiedzUsuńObiecuję, że jura wstawię jak najwcześniej będę mogła ;)
UsuńTak, mockingjay12 poleciła. Ale ja już wcześniej tu zajrzałam tylko nie wiedziałam co napisać. Teraz już wiem. Genialnie piszesz!!! Tylko jeśli z kontynuacją będziesz czekać do jutra to zagryzę. A ja polecam swojego bloga chociaż dopiero zaczynam,a moje rozdziały są strasznie krótkie:( no nic... Czekam:)
OdpowiedzUsuńPuma
http://lustereczkopowiedzprzecie.blox.pl
hehehe, Pumcia dotrze wszędzie : D
UsuńJak widzisz;)
UsuńPuma