czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 7

Nie pamiętam kiedy zasnęłam, ale obudziłam się w łóżku w ramionach Peety, gdzie czułam się najbezpieczniej. Nie chciałam go zbudzić, więc leżałam tak i zerknęłam na moją rękę.Bałam się, że to był tylko sen.Na szczęście to była prawda.,,Katniss Mellark" pomyślałam i na samą tę myśl zrobiło mi się przyjemnie.
- Kochanie nie śpisz już?-z zamyśleń wyrwał mnie delikatny głos Peety.
- Nie, ale tak słodko spałeś, że nie miałam serca cię budzić-uśmiechnął się do mnie i powiedział:
- Idę wziąć prysznic i za chwilę wracam.
 Myślałam o mnie, o Peecie,o naszej przyszłości i znów zasnęłam.Tym razem obudził mnie przecudowny zapach dochodzący z kuchni.Poszłam wziąć prysznic,poczesałam na nowo włosy i założyłam legginsy oraz zieloną luźną koszulkę.Gdy weszłam do jadalni przy stole siedzieli już wszyscy.Rozmawialiśmy głównie na temat związany z tym jak przeżyć Igrzyska, udzielaliśmy rad. Haymitch bardzo nam pomógł.Po śniadaniu razem z Jo i Joshem poszliśmy do windy.Chciałam ich odprowadzić i zamienić z nimi słówko.
- Katniss-zaczęła Jo-razem z Joshem postanowiliśmy nie zawierać sojuszy,we dwójkę damy radę.
- Wiem i nie zamierzam was do tego przymuszać.Zrobicie to co będziecie uznawali za najlepsze.
- Dziękuję ci-to mówiąc przytuliła się i kontynuowała-dziękuję ci za to wszystko co dla nas robisz.
- Jo, ale...
- Wiem Katniss. Wiem,że głosowałaś za tym by te igrzyska się odbyły i wiesz co ci powiem.Bardzo dobrze zrobiłaś. Należało nam się.
- Jo ma rację-nagle wtrącił Josh-za długo patrzyliśmy na to jak ludzie w dystryktach cierpią.Kapitol to zaczął, więc Kapitol to skończy raz na zawsze-teraz zauważyłam jaki Josh jest podobny do Peety. Ma krótkie blond włosy,piękne niebieskie oczy i też potrafi tak pięknie przemawiać.
 Dalej jechaliśmy już w milczeniu, aż winda zatrzymała się na siódmym piętrze.Spodziewałam się każdej osoby, ale nie jej.
- Cześć bezmózgu-przywitała się Johanna-to twoi podopieczni?
- Tak-na szczęście z szoku pomogła mi się wydostać Jo-ja jestem Jo,a to mój chłopak Josh.
- Już mi się podobasz-odpowiedziała Johanna-ja się nazywam...
- Johanna Mason,wiemy i bardzo nam miło-powiedziała Jo takim tonem jaki słyszałam tylko u Johanny.
- Skąd ty ich wytrzasnęłaś, Katniss!
- Najwyraźniej mam szczęście-odpowiedziałam i chwilę się pośmiałyśmy po czym zapytałam-a ty co tu robisz?
- Jestem trenerem i z chęcią będę trenowała tylko tą dwójkę.
- A więc ja z chęcią ci ich powierzę.
 Pożegnałam się z nimi i wróciłam na górę. Byłam sama, więc zaczęłam analizować wszystko aż od dożynek i zatrzymałam się na losowaniu ,, Jo Cresta". Zaraz przecież ja znam to nazwisko.

2 komentarze:

  1. czekaj, czekaj.... czy to nie będzie siostra Annie ?! Kurde, na dożynkach w ogóle nie zwróciłam na to uwagi. Kiedy następna notka ? Nie mogę się już doczekać : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładnie piszesz ale staraj się rozwijać zdania. Będzie wtedy lepsze i jakoś takie "pełniejsze" :D. Popracuj nad tym. W sumie też mam z tym problem ;D!
    Czekam na kolejną notkę z niecierpliwością :)!
    Pozdrawiam Peetowa
    PS: Zapraszam również na mojego bloga o życiu Johanny Mason :)
    http://wioskazwyciezcow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)