niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 14

Kochani! 
Wiem, że jeśli teraz czytacie ten list to zapewne nie śpicie, zapewniam Was, iż każdy potrzebuje snu nawet mentorzy. dlatego poprosiłam Haymitcha i Joahanne o to by Was wyganiali do łóżek. Jednak nie piszę tego listu po to by Was o tym poinformować, ale po to żebyście wiedzieli ile dla mnie znaczycie, zarówno Ty Katniss jak i Peeta. Katniss kocham cię jak siostrę, przykro mi z powodu tego jaki los Cię spotkał. Chcę Cię przeprosić i Ci podziękować. Zrobiłaś dla mnie naprawdę wiele, byłaś nie tylko nauczycielem, ale też przyjaciółką, podparciem jakiego potrzebowałam.Dziękuję. Peeta Ty byłeś, jesteś i będziesz dla mnie nie jak starszy brat, ale jak ojciec, którego tak naprawdę nigdy nie miałam. Opiekuj się Katniss, nie pozwól by miała koszmary. Po prostu nadal ją tak mocno kochaj. Będziecie wspaniałymi rodzicami. Jeśli coś mi się stanie nie macie ABSOLUTNIE mnie opłakiwać, nie chcę żeby ktoś się smucił i denerwował przeze mnie. Wasz ślub ma się odbyć bez względu na to co mnie spotka. Pogodziłam się już z moją śmiercią, więc nie próbujcie mnie wyciągać z areny jeśli przez to macie mieć kłopoty. Pozdrawiam i całuję. Wasza Jo.
P.S. Kocham Was! 

 Oczy mam opuchnięte po płaczu, Peeta też nie hamował łez. Nigdy nie widziałam go takiego zdenerwowanego, a zarazem wzruszonego. List Jo jest teraz jedyną pamiątką po niej...Zresztą co ja gadam muszę ich wyciągnąć jak najszybciej. W głowie obmyślam wszystkie możliwe opcje. Poduszkowiec odpada, Haymitch mówił też, że po tym jak zniszczyłam arenę przestali używać pola siłowego, dlatego granicę wyznaczają góry... Góry. Chcę krzyczeć na cały głos. Mam plan, jestem tak podekscytowana, że nie pamiętam nawet kiedy zasypiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)