środa, 5 lutego 2014

Rozdział 18

- Josh, mamo!!!- Jo zaczęła drzeć się w niebo głosy. Peeta zaczął ją uspokajać, ale ona się jeszcze nie przebudziła, więc nie była do końca świadoma tego co się wokół niej dzieje. Od jej znalezienia minęło pół miesiąca. Razem z Peetą siedzimy przy niej dzień i noc. Haymitch zażądał żebyśmy ustalili dyżury, bo inaczej będziemy zasypiać na stojąco. Teraz wiem, że miał rację. Jestem wykończona, jeśli zajmowanie się osobą nieprzytomną jest takie wyczerpujące, to wolę nie wiedzieć ile trudu sprawia wychowanie dziecka.
- Idź się połóż, ja teraz przy niej posiedzę- chociaż głos Peety jest troskliwy i czuły jak zawsze, wyczuwam jednak pewną zmianę, to zmęczenie, dla niego to też jest trudna sytuacja, więc nie protestuję. Już mam wychodzić kiedy Jo odzywa się.
- Peeta, Katniss- mówi z niedowierzaniem i wyczerpaniem w głosie.- Gdzie ja jestem? Gdzie jest Josh? Katniss, gdzie on jest?- jej głos robi się bardziej niepewny i przestraszony.
- Cii- Peeta nie przestaje odgarniać jej kosmyków włosów z czoła- Przykro mi,ale nie znaleźliśmy go. Musisz teraz wypoczywać, leż spokojnie- choć jego głos bardziej opiekuńczy i przekonywujący nie mógł być, Jo nadal była wstrząśnięta.- Jesteś u nas w domu, mama Katniss cię operowała, musiała wyciąć ci przepuklinę...- zaczął opisywać Jo jej sytuację, przez ten czas się uspokoiła i uważnie go słuchała, gdy skończył zaczęła znowu mówić, tym razem spokojniej.
- Chciałam uciec z mamą, wiedziałam, że mamy ja i Josh przechlapane. On miał pójść po jego rodzinę, a ja po mamę. Kiedy przyszłam do domu- przerwała, głos powoli zaczął jej się załamywać, a z oczu popłynęły łzy-ona leżała martwa, zimna jak lód. Jakiś strażnik pokoju ją zastrzelił. Wiem, że rodzinę Josha spotkało to samo. Zaczęłam uciekać, biec przed siebie. Zapomniałam o nim,byłam tak zszokowana, że zapomniałam. Pamiętam tylko to, że w pewnym momencie się potknęłam i uderzyłam głową o ostry kamień. Dalej widzę ciemność. Nic...pustka, kompletna nicość.
- Nie wiedzieliśmy- Peeta ma łzy w oczach, on też stracił rodzinę, więc wie co ona czuje. Ja straciłam Prim. lecz mam  jeszcze mamę i Peetę.
- Pamiętaj, że masz nas- chyba po raz pierwszy wiedziałam co powiedzieć. Przypomniał mi się list i słowa Jo ,, Kocham Was".
- To jak na ciebie mam mówić Katniss- zaczęła żartobliwym tonem- Everdeen czy Mellark?
- Jeszcze Everdeen, czekaliśmy na ciebie,bo co to za ślub bez pierwszej druhny- uśmiechnęłam się do niej.
- Naprawdę. Ale się cieszę.
- To ucieszysz się jeszcze bardziej- zaczął tajemniczym głosem Peeta- od tej pory nasz dom to twój dom,a to twój nowy pokój.
- Jesteście nie do zastąpienia- wybuchnęła radością, aż miło było popatrzeć na taką odmianę.- Może jeszcze mi powiecie, że mam do was mówić mamo i tato- powiedziała żartobliwie, więc Peeta odpowiedział jej tym samym.
- No jakiś szacunek w końcu nam się należy- śmialiśmy się bez końca. Zupełnie zapomniałam o zmęczeniu. Cieszyłam się, że wszystko zaczyna się układać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)