wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 16

 Patrzę za okno jak Kapitol coraz bardziej się oddala. Myślami wracam do chwili kiedy padło zasilanie, myślę o tym jak Haymitch wbiegł przerażony i wręcz prawie wykrzyczał ,, Katniss, Peeta za mną bez dyskusji. Inaczej będziecie mieli kłopoty i to nie ze mną". Jo i Josh uciekli, udało im się, przerwano transmisje. Nikt poza nimi nie przeżył. A może oni już też nie żyją, przecież są teraz ścigani przez Kapitol. Peeta zamknął się w osobnym przedziale, nikogo nie wpuszcza, nawet mnie. Wcale mu nie dziwię się to wszystko to moja sprawka: mój głos za odbyciem się igrzysk, narażenie Jo i Josha na niebezpieczeństwo poprzez mój plan ucieczki, teraz sami musimy uciekać żeby nie było na nas, ale to przeze mnie, więc po co mam się kryć. Należy mi się, nie Jo ani nie Joshowi tylko mi.

 Kilka godzin później siedzimy już w bezpiecznym domu, dwunastym dystrykcie. Pierwszy tydzień po powrocie był najgorszy. Peeta w ogóle się do mnie nie odezwał, znikał gdzieś na całe dnie. Przyjechała nawet moja mama, ponieważ nasz kochany mentor powiadomił ją o moim załamaniu nerwowym. W sumie to chyba nawet się cieszę, że jest tu ze mną od tygodni z nikim nie rozmawiałam. Nic specjalnego się działo przez ostatni czas, zero wieści o Jo, minął już miesiąc.
- Katniss, przepraszam jeśli coś zrobiłem nie tak, ale nie zniosę dłużej już tej ciszy. Przepraszam- Peeta od miesiąca wreszcie się do mnie odezwał tym swoim czułym i całym przepełnionym troską głosem.
- Ja zła?To ty mnie unikasz- powiedziałam lekko pretensjonalnym tonem.
- Bo myślałam, że masz mi za złe...
- Co mam mieć ci za złe- przerwałam mu, bo naprawdę nie rozumiem jak on mógł tak pomyśleć.- Nigdy mnie nie zraniłeś, a ja? To ty powinieneś mnie potępiać nie ja ciebie.
- Katniss wiesz, że to nieprawda.
- Ty jesteś tym lepszym, zawsze byłeś- chciałam kontynuować, ale uciszył mnie najskuteczniej jak mógł. Złożył na moich ustach delikatny, ale przepełniony miłością pocałunek. Nie chciałam tego kończyć, więc odwzajemniłam go, a nasze wargi ani na moment nie przestały się ze sobą stykać. Znowu czułam się bezpiecznie, odzyskałam to co myślałam, że straciłam.
- Kocham cię-wyszeptałam mu do ucha, chciał odpowiedzieć, lecz ktoś zaczął walić z całych sił w drzwi. Wystraszyłam się, ale po chwili usłyszałam dobiegający stamtąd głos.
- Otwórzcie szybko- to Haymitch, cały zdyszany. Peeta podbiegł do drzwi aby mu otworzyć.Nagle wrzasnął z przerażenia, a kiedy weszli do środka wiedziałam już dlaczego.

2 komentarze:

Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)