Czwarty dystrykt jest przepiękny, a czas w nim spędzony po prostu bezcenny. Szkoda, że już opuszczamy to magiczne miejsce. Domek Finnicka znajduje się przy rozłożystej, piaszczystej plaży, widok z szerokich okien jego domu jest nieziemski. Codziennie Peeta zaprowadzał mnie na brzeg, aby zobaczyć zachód słońca. Uczucie, które mi przy tym towarzyszyło jest nie do opisania. Przypomniało mi się kiedy na arenie podczas 75. Głodowych Igrzysk uświadomiłam sobie jak bardzo go potrzebuje, jak chciałam go chronić. Teraz jesteśmy bezpieczni, nikt na nas nie czyha i nie poluje. Nie znajdujemy się na pełnej wrogich trybutów, zmiechów czy pułapek arenie. Wreszcie mam go tylko dla siebie, Peeta jest wyłącznie mój.
Każda nasza noc wyglądała tak samo, a za każdym razem była coraz to cudowniejsza. Zasypialiśmy nadzy wpół objęci, oświetleni wyłącznie światłem księżyca. Kocham go. Wiem to i jestem tego pewna, znalazłam swoje miejsce - przy nim. Wspominam miło te chwile spędzone razem z Peetą w czwórce, które raz po raz przeplatają się z wspomnieniami z areny. Siedzę tak na kanapie w naszym domu, w dwunastym dystrykcie, wspominam, ale te cudowne oraz odprężające chwile szybko przemijają, gdy w drzwiach zjawia się zdyszany Haymitch. Po jego wyrazie twarzy i nierównym oddechu poznaję, że musiał biec. Próbuje szybko złapać oddech, kiedy zwraca się do mnie i mruczy coś niewyraźnie.
- Katniss, widzieli go. On wrócił- przez chwilę zastanawiam się kto i przypominam sobie ten cień, tą dziwnie znajomą sylwetkę, którą dostrzegłam na weselu.W głowie mam tylko jedną odpowiedź,teraz tylko jedna myśl krąży mi po głowie "Gale".
O mój boże, ale zwrot akcji! Nie moge się doczekać następnego rozdziału!
OdpowiedzUsuńznowu ten Gale... ciekawe co tym razem
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńNo nie ! Nie było ,,gardłowych jęków'' : C
UsuńNo kuźwa właśnie...:C
UsuńNaburmuszony kotek( wyobraźcie sobie teraz geniusze, jak to musi wyglądać)xd
Awww *-*
OdpowiedzUsuńA ja głupia myślałam, że to Josh nie Gale... o.O
OdpowiedzUsuń