Włóczę się pomiędzy drzewami w lesie obok dwunastego dystryktu. Jest ciemno, więc dla bezpieczeństwa w jednej ręce trzymam łuk, widoczność zapewnia mi latarka, którą mam na czole. Johanna miała genialny pomysł- wszyscy rozdzieliliśmy się i zaczęliśmy szukać Jo. Haymitch sprawdza w Wiosce Zwycięzców oraz w innych zakamarkach dwunastki,o których istnieniu dowiedziałam się zanim ruszyliśmy na poszukiwania. Peeta szuka w miasteczku, a Johanna na Złożysku. Mi przypadł las, przeszukuję dokładnie każdą jaskinię, każde wzgórze, nie pomijając drzew i krzewów. Czuję zmęczenie, więc przysiadam na kamieniu. Siedzę na nim dobre pięć minut, kiedy czuję ciepły oddech na mojej skórze. Moje ciało mi mówi "odwróć się", ale instynkt podpowiada mi żebym uciekała. Nagle słyszę przeraźliwy ryk, zrywam się z kamienia i daję susa wprzód. Słyszę jak coś ogromnego zrywa się za mną, porykując od czasu do czasu.
To niedźwiedzica, musiałam wtargnąć na jej teren, bo zapuściłam się naprawdę daleko. Próbuję w głowie poukładać jakiś sensowny plan, gdy przypominam sobie o starej chatce, w której kiedyś mieszkał jakiś starzec. Był bardzo dziwny i na początku się go bałam, lecz kiedy go poznałam bliżej okazał się być miłym staruszkiem, który częstował mnie często różnymi przetworami z jagód, poziomek czy jeżyn. O tej chatce wiedziałam tylko ja i Gale.
Gdy jestem już blisko, przyśpieszam i wpadam na drzwi, prędko zamykając je za sobą. Usiłuję złapać oddech po wykańczającej gonitwie. Kiedy się uspokajam zaczynam rozglądać się po domku. Dziwi mnie i jednocześnie niepokoi zapalone światło. Chwytam łuk i podążam dalej. W salonie płomienie ognia wesoło tańczą w kominku, a w kuchni wszystko jest odkurzone i posprzątane. Dom wygląda na zamieszkały. Zbliżam się do tajemniczych drzwi, nigdy ich tutaj nie zauważyłam. Ostrożnie je otwieram i schodzę do ciemnej piwnicy. Gdy już zeszłam postanowiłam przejść się wgłąb korytarza.
Mijam drzwi różnych rozmiarów, kiedy przechodzę obok najmniejszych słyszę cichy jęk. Nie to niemożliwe... Próbuję się przysłuchać, przykładając ucho do drewnianych i spróchniałych drzwi. Słyszę jak ktoś płacze i chyba tupie nogami. Jeszcze raz tajemniczy jęk się powtarza. Postanawiam to sprawdzić. Chcę otworzyć drzwi, ale są zamknięte na klucz, jęki są coraz głośniejsze, a tupanie nogami coraz donośniejsze. Zdejmuję wsuwkę z włosów i zaczynam grzebać w zamku, po kwadransie uporczywej walki wreszcie udaje mi się otworzyć drzwi. Schylam się żeby wejść do środka.
Pomieszczenie jest brudne, małe, a ze ścian sypie się tynk. W kącie dostrzegam jakąś szczupłą sylwetkę, podchodzę bliżej i postać, która wydawała z siebie tajemnicze jęki odwraca do mnie głowę. Nie mogę w to uwierzyć. W kącie leży przykuta łańcuchami prawie bez ubrania, Jo. Ma rozciętą wargę, jest cała posiniaczona i trzęsie się z zimna. Jest w o wiele gorszym stanie niż po wyjściu z areny. Kiedy chcę do niej podejść odsuwa się ode mnie i chowa się jeszcze bardziej skulona. Co za drań mógł ją tak urządzić. Pochylam się nad nią i próbuję się do niej zbliżyć.
- Jo- zaczynam delikatnie.- To ja Katniss, nic ci nie zrobię, chcę cię tylko uwolnić.Ok? Zaraz będzie po wszystkim, zobaczysz- Jo moje słowa jednak nie uspokajają, wręcz przeciwnie, jeszcze bardziej się w sobie skrywa. Wyciągam z kieszeni krótkofalówkę. Miałam jej użyć w sytuacji bardzo ważnej lub awaryjnej. Wciskam guzik i już po chwili słyszę przerażony głos Peety.
- Katniss? Kochanie, coś się stało?
- Tak Peeta, tylko spokojnie- staram się mówić głosem opanowanym by jeszcze bardziej go nie przerazić. - Znalazłam Jo...- zaczynam mu opowiadać wszystko ze szczegółami. Obiecał, że pojawi się jak najszybciej będzie mógł. Ja ponownie zaczynam walkę o zaufanie Jo. Po pół godzinie wreszcie udaje mi się ją uwolnić, ale ona nie rzuca mi się w ramiona tylko nadal zachowuje dystans. Omawiam z nią plan wydostania się stąd. Już mamy wychodzić kiedy wita mnie znajomy głos.
- Hej Kotna!
O kuźwa. Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć.
OdpowiedzUsuńTakże coś mi się poknociło ,ale już komentuję : notka jak zwykle genialna. Czekam na nexta ^^
OdpowiedzUsuńJak Gale mógł jej coś takiego zrobić !!!! grrrrrr.....
OdpowiedzUsuń