niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 13

60,59,58...50

Zaczyna się odliczanie, Peeta obejmuje mnie w talii i podtrzymuje pewnie obawia się, że zemdleję. Stoimy w wielkim, przestronnym i jasnym pomieszczeniu przeznaczonym dla mentorów oraz sponsorów. Wpatrujemy się w wielki ekran, na którym transmitowane są igrzyska.

 40,39,38...30

Odszukuję wzrokiem Jo i widzę w jej oczach to samo co w oczach innych trybutów-szok i niedowierzanie. Arena to jeden wielki zaśnieżony Kapitol otoczony lasem.Granicę areny wyznaczają strzeliste i wysokie góry całe pokryte lodem oraz grubą warstwą śniegu. Róg obfitości znajduje się pośrodku sadzawki o promieniu 10 metrów. Temperatura sięga około 25 stopni mrozu, a jest dopiero południe.

 20,19,18...10

Końcowe odliczanie,  coraz bardziej się denerwuję. Czuję zimno, ogromne zimno zupełnie jakbym to ja była tam na arenie.

 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1...Gong

Josh wystartował natychmiast, biegł dzielnie przed siebie mimo śniegu i mrozu jaki go otaczał. Jo sięgnęła po parę noży, które dosłownie były na wyciągnięcie ręki, wspięła się na dach jakiejś altany i wzrokiem zaczęła wodzić nerwowo szukając Josha. Dostrzegła go jednak bez problemu, gdyż mocno wysunął się na prowadzenie. Słychać było już pierwsze wystrzały armaty. Pierwsze poległy dzieci, które nawet nie zeszły z tarczy. Rzeź powoli dobiegała końca, teraz wszyscy skupili uwagę na Joshu. Serce prawie mi stanęło, kiedy nagle jakaś dziewczyna rzuciła się na niego. Wystarczyła sekunda,a napastniczka  leżała już na wpół martwa krztusząc się własną krwią. Celny strzał pomyślałam i kamery zwróciły się teraz w stronę Jo, która szykowała kolejny nóż. I bach chłopak celujący z łuku w Josha nie żyje. Teraz jednak czeka na niego większa przeszkoda, musi przebiec 10 metrów na lodzie, starając się by ten nie pękł. Jo nerwowo przygryza wargę nadal bacznie obserwując otoczenie. Odwraca się do tyłu i widzi umięśnionego chłopaka ( tego,którego się obawiałam) zmierzającego ku niej z toporem. Zamachuje się, ciśnie nożem, a chłopak robi unik przez co nóż trafia go w rękę, a to jedynie go spowalnia. Na szczęście Josh dotarł już do rogu obfitości,a umięśniony chłopak daruje sobie dalszą walkę, ponieważ jego sojuszniczka potrzebuje pomocy.

Uciekli, udało im się. Chwila radości nie trwa jednak za długo. Muszą znaleźć wodę, a w takich warunkach to niemożliwe, więc najpierw muszą się schronić. Ślady na śniegu mogą sprawić, że zostaną szybko wytropieni. Jo jest sprytna, więc obmyśla plan. Postanawia iść przodem i plecakiem zacierać ślady po jej butach, a Josh, ponieważ jest wygimnastykowany będzie szedł na rękach. W ten sposób wygląda to jak ślady łap jakiegoś zmiecha, które doprowadzą wroga na polanę,czyli najbardziej niebezpieczne miejsce w lesie. Od polany idą już normalnie zacierając nadal dokładnie ślady. Trafiają do starej opuszczonej piwnicy. Jej wejście zasłania gruz, ale szczupłe sylwetki Josha i Jo pozwalają im się przecisnąć przez ciasną szparę. W kominku jaki się tam znajduje odszukują drewno i węgiel po czym rozpalają ognisko. Tam nikt nie zauważy ognia, więc są bezpieczni. Przeszukują zawartość plecaka dostrzegam tylko koc,krakersy,zapałki i termos. Oprócz tego mają łuk, noże i miecz. Jo wychodzi na zewnątrz żeby nabrać śniegu do termosu, a gdy przybliża go do ognia mają termos pełen wody. Peeta zauważył, że jest mi zimno, dlatego przyniósł koc i ciepłą herbatę.

Na niebie wyświetliło się godło Panem zabrzmiał hymn i pokazano zdjęcia 10 poległych. W nocy dwóch trybutów nie znalazło schronienia i zamarzli na kość. Z Jo i Joshem też nie było najlepiej. Peeta powiedział, że musi gdzieś wyjść, gdy wrócił na jego twarzy pojawił się tajemniczy uśmiech.
- Z czego się tak cieszysz? - zapytałam go lekko poirytowana, jak w takim momencie można być szczęśliwym.
- Patrz uważnie- to mówiąc wskazał na ekran. Po chwili do piwnicy, w której znajdowali się Jo i Josh wleciał spadochron. Teraz już wiedziałam po co poszedł Peeta. Wysłał im bieliznę w kształcie kombinezonów, która zatrzymywała ciepło, do tego ocieplane rękawiczki i skarpety oraz trochę jedzenia, a także maść chroniącą skórę przed zimnem. Rzuciłam mu się na szyję i podziękowałam, bo podczas gdy ja siedziałam bezczynnie ogrzewając się kocem , on wysłał im rzeczy, które najprawdopodobniej uratują ich przed zamarznięciem.- Spotkałem po drodze Haymitcha, był w centrum dowodzenia i dostrzegł, że temperatura w nocy sięga do 40 stopni mrozu. Postanowiłem coś temu zaradzić. Połowę pieniędzy dostałem od sponsorów, a druga to nasze oszczędności. Mam nadzieję, że się nie gniewasz?
- Zwariowałeś? Za co mam się gniewać? Za to, że myślisz za mnie?

 Minęły dwa dni, a może trzy. Na arenie nie działo się zbytnio nic ciekawego. Parę walk między trybutami, obalające się budynki i płonący las, który przyciągnął wielu naiwnych trybutów chcących się ogrzać, tymczasem zostali ciężko poparzeni. Od tego czasu nie zmrużyłam oka. Siedzieliśmy z Peetą razem z innymi mentorami, gdy do sali wbiegł Haymitch.
- Katniss, Peeta do łóżka, ale już!
- Chyba ci się śni, jeśli myślisz, że cię posłuchamy- odpowiedziałam mu kąśliwie, ponieważ wkurzył mnie jego ton.
- Katniss ma rację nie jesteś naszą niańką- dodał po chwili Peeta.
- Myślicie, że jeśli będziecie zarywać noce to w ten sposób im pomożecie.
- On ma rację- zza pleców Haymitcha dostrzegłam Johanne- my ich popilnujemy, a jak coś zacznie się dziać to będę pierwszą osobą, która was obudzi i o tym poinformuje. A teraz ładnie proszę położyć się do łóżka i spać- myślałam, że się na nią rzucę, powiedziała to jeszcze bezczelniej niż Haymitch, już miałam protestować, gdy odezwał się Peeta.
- Katniss w sumie to mają rację, chodź prześpimy się trochę- i ty przeciwko mnie pomyślałam, lecz nie kłóciłam się już. Poszliśmy do windy, ale nie wysiedliśmy na swoim piętrze, szłam prosto do sypialni Jo,a Peeta mi towarzyszył. Nie wiem co dokładnie miałam zamiar zrobić, chyba po prostu upewnić się, że to nie sen, że jej nie ma, jest na arenie. Spodziewałam się, iż zastanę puste łóżko. Myliłam się, na jej posłanym starannie łóżku leżała koperta, a na niej napisane było ,,Katniss i Peeta".

2 komentarze:

  1. Ciekawi mnie bardzo co bedzie w tej kopercie : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle, wredne autorki przerywają w niewłaściwym momencie ;c Ale i tak Cię kocham <333 Super pomysł z tym, że pokazujesz nam igrzyska ze strony mentorów ;33

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)