niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 22

Zauważam nadjeżdżający pociąg. Z Peetą obmyśliliśmy plan przeprosin. Widzę jak Jo niepewnie wysiada z pociągu, teraz pewnie jeszcze bardziej obawia się Peety. Zauważa mnie w tłumie.
- Nie ma go ze mną- uspakajam ją uśmiechając się pod nosem, ponieważ ta cała sytuacja mnie bawi. Ta sama Jo, która poluje na niedźwiedzie i inne bestie,obawia się łagodnego Peety, który nigdy nikogo nie krzywdzi. Jo po moich słowach poczuła się pewnie i śmiało ruszyła na przód. Gdy była już całkiem blisko mnie, uścisnęłam ją jak najmocniej umiałam. Teraz dopiero zdałam sobie sprawę jak bardzo się o nią martwiłam.
- Następnym razem jak będziesz sobie urządzać takie wycieczki to proszę powiadom nas wcześniej- oznajmiłam jej nadal mocno ją ściskając.
- Dobrze, dobrze, ale jeśli zaraz nie rozluźnisz uścisku to mnie udusisz- puściłam ją, bo faktycznie chyba lekko przesadziłam.
- Nie mam zamiaru cię udusić, ale mam zamiar cię gdzieś zaprowadzić.
- Skoro musisz- zawiązałam jej oczy przepaską i zaczęłam prowadzić do niespodzianki przygotowanej przez Peetę. Kiedy dochodzimy na miejsce rozwiązuję przepaskę. Znajdujemy się w punkcie medycznym należącym teraz do Jo. Chcieliśmy żeby miała jakieś zajęcie, a to jest dla niej wręcz idealne. Nie będzie się nudzić, będzie robiła to co kocha, a przede wszystkim nie będzie uciekać i będzie bezpieczna. Widzę jak rozgląda się teraz po pięknie urządzonym pomieszczeniu z najnowszym wyposażeniem oraz sprzętem medycznym. Jo bardzo cieszy ten widok,jednak mina rzednie jej gdy zauważa Peetę. Podchodzi do niej, obejmuje ją i mówi ciche, ledwie słyszalne przepraszam.
- Ja też cię przepraszam, tato- wiem, że tym razem  słowa Jo były szczere. Peeta też to wie, widzę jak po jego policzku spływają łzy. Prawnie to my jesteśmy teraz jej rodzicami, ponieważ ona jest niepełnoletnia i musi być pod opieką kogoś dorosłego. A my ją ,,adoptowaliśmy".Teraz oboje płakali, mnie też wzruszył ten widok.

 Wróciłam z Peetą do domu,Jo została w swoim punkcie medycznym. Przesiaduje tam codziennie, wraca przed zmierzchem i wychodzi po świcie. Już jutro odbędzie mój i Peety ślub, dlatego Jo obiecała wrócić dzisiaj wcześniej by pomóc mi w przygotowaniach.

2 komentarze:

Przeczytałeś?Możesz pozostawić po sobie ślad w postaci komentarza ;)